Luty – miesiąc pełen miłości, czyli co Walentynki mają wspólnego ze starożytnym Rzymem i londyńskim British Museu?

Tak to już jest, że w pierwszej połowie lutego gdzie nie spojrzeć, tam króluje kolor czerwony – kolor miłości. A wszystko z powodu jednego dnia – Dnia Zakochanych.
Czy wiecie, że genezy zwyczajów związanych z walentynkami należy szukać w luperkaliach, tj. rzymskim święcie płodności, które obchodzono z 14 na 15 lutego. Pierwotnie poświęcone było Luperkusowi, tj. pasterskiemu bogu plemion italskich chroniącemu przed wilkami. Wraz z ekspansją Cesarstwa Rzymskiego wkrótce celebrowano je również na terenie Gali i Brytanii. Tradycja ta odeszła w zapomnienie dopiero w związku z upadkiem Imperium Rzymskiego i rozpowszechnieniem wiary chrześcijańskiej (w 496 roku papież Galazjusz oficjalnie zabronił świętowania Luperkaliów).

Ponieważ wyparcie ze świadomości społecznej tej tradycji – zakorzenionej w kulturze od setek lat – okazało się trudniejsze niż zakładano, zwierzchnicy Kościoła postanowili nadać mu chrześcijańską interpretację. Patronem Dnia Zakochanych został św. Walenty, którego ścięto 14 lutego (ok. 269 r.) na rozkaz cesarza Klaudiusza II Gockiego. Za co? Za udzielane – mimo zakazu – związków małżeńskich młodym mężczyznom.

Co ciekawe, niektórzy twierdzą, że współczesne święto zakochanych narodziło się dopiero w XIV wieku w Anglii. Stamtąd też pochodzi pierwsza walentynkowa kartka. W 1415 roku Karol, książę Orleanu, wysłał ją do swojej żony Bonny d’Armagnac, kiedy był uwięziony w londyńskim Tower. Możemy ją podziwiać w British Museum.

Temat miłości, może nie tyle w czasach starożytnego Rzymu, a w realiach Europy XX wieku, był także poruszany na jednym z naszych warsztatów. Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej zerknijcie tutaj.

1

2

3

4

5

Menu